W pożegnaniu z Fabiańskim…

W pożegnaniu z Fabiańskim wkurwia mnie tylko jedno. Że nigdy nie był tak naprawdę prawdziwym numerem jeden, zawsze drugi za Szczęsnym, który odjebywał, był niestabilny, w sumie to zawodził raz po raz. Zdarzyły się lepsze mecze, ale no był z tyłu.

A Fabian faktycznie zaczął karierę stabilnego i poważnego bramkarza bardzo późno. Długo mu zeszło, żeby olać Arsenal, żeby olać flappyhandskiego, żeby też przestać być cipką, bo on sam przyznaje, że był cipką, a Arsenal nauczył go wygodnictwa i zabijał ambicje.

Ale jak już wszedł na swój poziom, to nie zszedł ani na sekundę i nadal w West Hamie nie schodzi. Klasa. To nadal powinna być jedynka w kadrze, bo gwarantuje określony poziom. Nie wiem ile można czekać, aż Szczęsny zaprezentuje te możliwości, które ponoć są ponad Łukasza. Bo póki co w reprezentacji robił tylko błędy, które kosztowały nas całe turnieje, a pojedynczych dobrych meczów i tak zrobił mniej, niż mniej grający Fabiański.

Zresztą, to Łukasz ma najlepszy bramkarski występ w ostatnim dziesięcioleciu, a w dwudziestoleciu najbardziej istotny, bo ten ze Szwajcarią. I nie obchodzi mnie, że karnych z Portugalią nie obronił. Bo taka ciekawostka – statystycznie już wówczas był lepszy w tym elemencie od Wojtka, a po tym Euro jeszcze to doszlifował. Nie moim okiem, ot ile bronił i to na wyższym poziomie, bo jednak oceniam PL wyżej od Serie A. Czyli pech, nie trafiło się.

Fabian od zawsze był moim numerem jeden tej kadry i póki kopie w piłkę to nadal nim jest. Bo jest najlepszym bramkarzem. Co mi z tego, że Wojtek kobie w lepszym klubie, skoro to Łukasz jest pewniejszy. Kiedyś uwielbiałem Boruca, ale on akurat potrafił być wkurzający i chciałem, by ktoś mógł go zmienić, zastąpić, czy naciskać. Bo grał genialne mecze, a czasami fochował i robił nam problemy. A Łukasz to Łukasz – zawsze pewny.

No, ale rozumiem i życzę jak najlepiej. Trudno gościa nie lubić.

To już drugie takie zakończenie kariery, które realnie mnie zasmuciło, bo był i Piszczu. Też konkretny człowiek.

Niemniej cieszy, że w ogóle mam możliwość kogo wspominać i ze do sportowego poziomu doszedł też poziom osobisty, ludzki. Bo w chuju głęboko bym miał, gdyby kończył tu jakiś jebaniec gwiazdorek, co wszystkie rozumy pozjadał (nie będę podawał przykładów). Fajnie, że można jakoś zrozumieć, identyfikować się, szanować.

#reprezentacja #pilkanozna