Trochę wytrzeźwiałem. Prawdę…

Trochę wytrzeźwiałem. Prawdę mówiąc, nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem tak rozczarowany reprezentacją. Chyba nigdy. W 2002 nie za bardzo wiedziałem z czym się ten cały mundial je.
W 2006 i 2008 – umówmy się, atakowaliśmy świat Żurawskim. Oczywiście były wtedy jakieś oczekiwania i poźniej rozczarowanie, natomiast na wiele więcej nie liczyliśmy.
W 2012 ta kadra była stworzona z gumek od majtek i ja sam życzyłem jej jak najgorzej bo nienawidziłem całej tamtejszej drużyny za to jak została przygotowana na najważniejszą imprezę w historii – Lato u sterów, Smuda na ławce i farbowane, obrzydliwe lisy w zespole. Spierdolona impreza po maksie.
W 2016 absolutnie lipy żadnej nie było.
Natomiast teraz? Ja pierdolę. Już chuj w to że przegraliśmy, chuj w to że sami sobie strzeliliśmy dwie bramki. Ale ja pierdole, nigdy w życiu nie byłem tak bardzo rozczarowany mentalną postawą. Ja byłem w stanie sobie rękę uciąć za tą reprezentacją i ich przygotowanie psychiczne. Za to że wyjdą i zagrają swoje, tak jak potrafią i wyjdą na boisko totalnie bez kompleksów. Przecież niemal połowa, trzon tej drużyny ma za sobą występy w finałach europejskich pucharów. Druga połowa z wyjątkiem Pazdana to jest przecież najwyższy international level. Niemal wszyscy z nich byli o krok od półfinału Mistrzostw Europy. A I TAK SIĘ ZESRALI!

Ja pierdole, jak to możliwe?

#mecz #pilkanozna