To nie jest kwestia tego, że…

To nie jest kwestia tego, że Liverpool jest lepszy w piłkę.

W przeszłosci, pod wodzą Sir Alexa, to United było zazwyczaj lepsze. I co? I nic. Czy to na Anfield, czy to na Old Trafford, LFC zawsze dawało z siebie 300% w tych meczach.

Sypały się czerwone kartki, a Carragher darł mordę i czyścił tercet CR7, Rooney, Tevez. Gerrard strzelał kultowe bramki totalnie z dupy, mając obok siebie takich asów jak Flanagan i Jay Spearing.

Te derby zawsze były 50/50. Nawet, kiedy United dominowało ligę, a LFC kopało się z West Hamem i Evertonem o 6 miejsce w tabeli. Była walka, charyzma i zaciekłość. Nie zapomnę, jak za krótkiego „panowania” Roya Hodgsona, chłopaki dali z siebie wszystko w legendarnym meczu 2:3 na Old Trafford (ten w deszczu z przewrotką Berbatova, sezon 10/11). LFC przegrało, ale i tak byłem dumny, bo show było niesamowite.

Dzisiejsze United to hańba i wstyd dla kibiców tej drużyny, ale też nuda dla fanów ligi angielskiej. Nawet za Mourinho próbowali, a za czasów Louis’a van Gaala ostro punktowali LFC. Pamiętacie ten mecz na Anfield (już za Kloppa), w którym LFC ostro ich napierdalało, a United i tak wygrało po nożycach z dupy Rooneya?

Chodziłem wkurwiony przez dwa tygodnie, ale te derby – wtedy – to było coś. Nigdy nie było wiadomo kto będzie tym razem górą. Teraz wszystko jasne jeszcze przed gwizdkiem. Jeden klub to drużyna, drugi to zbieranina.

#lfc #united #premierleague #pilkanozna #mecz