Przy okazji derbów…

Przy okazji derbów przypomnijmy:

Cracovia to największy i najbardziej utytułowany Klub przedwojennej polski. Pasy mistrzostwo piłkarskie zdobywały 5-krotnie. Ostatni raz w 1948 roku, czyli w ostatnich rozgrywkach, przed którymi rozpoczęła się reforma stalinowska. Pierwszym mistrzem po reformie została gwardyjska wisła. W 1956 ( lata odwilży ) roku nazwa została zmieniona na obowiązującą do roku 1990 – GTS Wisła Kraków. Cracovia jako pierwsza powróciła do historycznej nazwy.

Nie licząc dyscyplin indywidualnych, gdzie Cracovia nie miała konkurencji, ponad 70 medali lekkoatletycznych. W 1948 roku, Cracovia zdobyła ostatnie mistrzostwo Polski (pokonując wisłę), w tym też roku miała 32 sekcje. By od 49 roku notować regularne spadki i 50 lat gry w IV, III lidze.

Między innymi w związku z podkradaniem utalentowanych zawodników, co wspomina sam Kazimierz Kmiecik:

Kazimierz Kmiecik – Junior Cracovii zmuszony przez władze komunistycznej MO do przejścia do Wisły Kraków.

(fragment wywiadu oryginalnie opublikowanego w Przeglądzie Sportowym)

PS: Pan grał po obu stronach Błoń, karierę jednak zrobił w Wiśle. Ale na początku za bardzo do tej Wisły nie chciał pan trafić…

Mama pracowała w Spółdzielni Tworzyw Sztucznych, ojciec w milicji. Cracovia należała do spółdzielni, Wisła do milicji. Był rozdźwięk w rodzinie… Grałem w juniorach Cracovii, gdy któregoś dnia sama generalicja przyjechała z Wisły. Spodobałem się. Chodzili za mną, pytali, nagabywali.

PS: Wspólnie z ojcem wysłał pan pismo do Cracovii.

Bo w końcu ulegliśmy. Do ojca przyjechał szef milicji. Postawił sprawę jasno: „Niech syn przejdzie”. Ojciec nie miał wyjścia. Takie były czasy. To było prawie jak z wojskiem w Legii i Śląsku. A ja przez ojca drogę do Wisły miałem niemalże służbową. Trzeba było pismo napisać z prośbą o przejście do Wisły i o zwolnienie z Cracovii. No to napisałem wraz z ojcem…

PS: Nie protestował pan?

Trochę się wahałem, ale to było normalne, że piłkarz przechodził z Cracovii do Wisły i z Wisły do Cracovii. Piłkarze krakowskich zespołów znali się i lubili. Tym razem było trochę inaczej. Cracovia bardzo się burzyła, bo dobrze grałem w piłkę w tych juniorach, strzelałem bramki.

PS: Co więc skłoniło pana do zmiany adresu?

Cracovia nie miała wtedy stadionu i nie grała w pierwszej lidze. Była trochę bezdomna. Troszkę pograła na obiekcie Wawelu, troszkę na innych. Wisła przekonała mnie też, że będę trenował w pierwszej drużynie, że otrzymam szansę. No i większe perspektywy – wiadomo – puchary.

PS: Czym przekonała pana Wisła?

Przywilejami… W Wiśle dostawaliśmy obiady w kasynach, bloczki żywieniowe. Zagwarantowano mi stypendia, korepetycje, w szkole pomagali.

PS: Ale jednak się pan zawahał. Napisał pan list odwoławczy o treści: „Zawiadamiam uprzejmie, że wycofałem swoją prośbę o zwolnienie z sekcji piłki nożnej SKS Cracovia i pragnę nadal uprawiać tę dyscyplinę sportu w macierzystym klubie”.

Powstało napięcie między ojcem i mamą i wewnątrzrodzinne przepychanki. Mama była w spółdzielni, więc nie chciała, żebym odchodził z Cracovii. Jakby to wyglądało w pracy? Napisała kolejny list odwoławczy, że wyjechałem na obóz z Wisłą bez jej zgody i nie z własnej nieprzymuszonej woli… A ojciec nie był zbyt wylewny. Mówił, ale widać było, że chciał, żebym poszedł do Wisły. Powiedział matce, że go naciskają i muszę trafić do Wisły. Wtedy zaczęły się różne rozgrywki między klubami. W końcu trafiłem na Reymonta zaraz po juniorskich derbach Krakowa. W Cracovii mieli pretensje.

PS: Nie walczyli o chłopaka, który strzelał dużo goli w juniorach?

Próbowali. Jeden z trenerów Cracovii pojechał nawet do Warszawy. Był uparty. Zamierzał interweniować. Usłyszał: „Macie rację, z Wisłą jednak nie wygracie”. Bo zawsze to było tak, że milicja była górą.

#cracovia #mecz #historia #pilkanozna
#wislakrakow