Mirki, ale przypał…

Mirki, ale przypał xD

Wybrałem się dzisiaj z synem lat 5 na osiedlowy festyn. Dmuchana zjeżdżalnia, piwo i kiełbasy, nauka tańca na rurze, jakieś disco polo ze sceny i ogólnie bajka. Wszyscy zadowoleni i weseli, podobnie jak mój dzieciak, który zajął się układaniem klocków. On się bawił, a ja w tym czasie miałem chwilę dla siebie i oczywiście musiałem ją jakoś kreatywnie wykorzystać.

Festyn odbywał się na osiedlowym boisku, więc tu i ówdzie były rozwieszone siatki na bramkach, były piłki i pełno dzieci robiących niewtyłumaczalne rozpierdalające muzg trikasy fikoły i obroty. Gdy tylko jedna z piłek znalazła się w moim zasięgu, postanowiłem wszystkim widzom pokazać moje umiejętności tylko nieznacznie ustępujęce Lewemu. Wziąłem więc tego balona w ręce, ustawiłem idealnie w narożniku i zdecydowałem, że uderzę rogalem tak podkręconym, że wpadnie wprost do bramki.

Z rożnego do bramki. Plan prosty, ale wymagający niemałej maestrii. Nabrałem powietrza do płuc, zwizualizowałem w głowie sukces i uderzyłem. Piłka była ostra, mocno podkręcona, idealnie wymierzona i wpadłaby idealnie w środek bramki, gdyby nie to, że uderzyła prosto w ryj jakiegoś gówniarza, który na chuj się tam w ogóle do bramki wpierdalał xD

Typek chyba poczuł siłę mojego strzału, więc podbiegłem do niego, by wypytać o zdrówko. Młody adept piłki nożnej był na początku tak dzielny, że przez pierwsze kilka sekund powstrzymywał płacz i dopiero po chwili broda mu się zaczęła kulić i z oczy poleciały pierwsze łzy. Co zrobiłem? Chciałem go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie ok, ale trochę przypał przytulać obce dziecko przy świadkach, więc powiedziałem jedynie, że mi przykro, wziąłem swojego gówniaka za rękę i jak przystało na bohatera spierdoliłem do domu. Cóż, per aspera ad astra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#patologiazewsi #pilkanozna #truestory #coolstory #heheszki