Ale mnie teraz olśniło z…

Ale mnie teraz olśniło z jeszcze jednym potężnym argumentem przeciw Michniewiczowi.

Wiemy wszyscy, że nieskończoną ilość razy powtarzał, że to wszystko było 18 lat temu więc jak można pamiętać coś co było tak dawno.

No to teraz tak. Wyobraźmy sobie – jestem Czesławem Michniewiczem. Stuprocentowo uczciwym człowiekiem. Jest rok 2006. Oglądam wiadomości i nagle przeżywam szok. Jeden z moich najbliższych znajomych został zatrzymany z podejrzeniem kierowania mafią piłkarską.
– Cholera, przecież myśmy z Ryśkiem tyle gadali, jezus maria, a jak mnie też zatrzymają?! Ale przecież nie zrobiłem nic złego. Zaraz zaraz, ostatnio dzwonił chyba w zeszłym roku. Co on wtedy chciał? Czy tam nie było jakiegoś podtekstu korupcyjnego? Nie no, gadaliśmy tylko o xyz…

Rozumiecie o co chodzi? Nawet uczciwy człowiek wpadłby w takiej sytuacji w panikę i zaczął obmyślać co w razie czego powiedzieć na policji. Przypominać sobie te momenty, o które mogą go odpytywać. Dla Michniewicza to nie była perspektywa 18 lat, ale zaledwie roku, bo jeszcze w 2005 regularnie rozmawiał z Fryzjerem. On musiał o tych rozmowach gorączkowo rozmyślać w tamtym okresie i to musiało pozostać mu w pamięci. Musiał się bać. Nawet gdyby był uczciwy. Ale nie łudźmy się – nie był.
#mecz #reprezentacja #pilkanozna #michniewiczgate